Amerykański sen o "Autobahnie"? Arizona chce znieść limity prędkości na autostradach
Czy Stany Zjednoczone doczekają się własnej wersji niemieckich autostrad? Wszystko wskazuje na to, że Arizona planuje rewolucję na drogach. Tamtejsi politycy chcą, aby na wybranych odcinkach zniknęły znaki ograniczenia prędkości. Jeśli ustawa wejdzie w życie, "Dziki Zachód" znów stanie się miejscem, gdzie poczucie wolności wygrywa z restrykcjami.
Pomysł, który zelektryzował amerykańską opinię publiczną, wyszedł od stanowego deputowanego Nicka Kuppera. Projekt ustawy o nazwie RAPID Act (Reasonable and Prudent Interstate Driving) zakłada, że obecne limity są przestarzałe i projektowane z myślą o najsłabszych kierowcach, a nie o realnych warunkach drogowych. Kupper argumentuje, że na szerokich, pustynnych autostradach Arizony, gdzie widoczność sięga horyzontu, a ruch jest znikomy, sztywne ograniczenia po prostu nie mają sensu.
Jak miałoby to działać w praktyce?
Oczywiście Arizona nie zamierza wprowadzać drogowego anarchizmu. Projekt ustawy jest bardzo precyzyjny i obwarowany szeregiem bezpieczników:
-
Tylko poza miastem: Brak limitu obowiązywałby wyłącznie na terenach słabo zaludnionych. Obszary miejskie (powyżej 50 tys. mieszkańców) zachowają obecne ograniczenia.
-
Tylko w dzień: "Gaz do dechy" będzie możliwy wyłącznie od wschodu do zachodu słońca.
-
Nocne ograniczenia: Po zmroku wraca limit 80 mph (ok. 130 km/h).
-
Ciężarówki bez zmian: Pojazdy ciężarowe będą miały sztywny limit 80 mph niezależnie od pory dnia i lokalizacji.
Pierwszym kandydatem do zdjęcia znaków jest autostrada międzystanowa I-8, biegnąca przez puste rejony stanu. Aby jednak do tego doszło, droga musi przejść rygorystyczne audyty inżynieryjne i wykazać statystyki wypadków niższe od średniej stanowej z ostatnich pięciu lat.
Jak świat radzi sobie z prędkością? Przegląd limitów (USA, UE, Azja)
Choć Arizona patrzy z zazdrością na Niemcy, warto zobaczyć, jak wygląda "mapa prędkości" w innych zakątkach globu. Podejście do limitów jest drastycznie różne w zależności od kontynentu i kultury jazdy.
???????? Stany Zjednoczone (USA)
To mozaika przepisów, gdzie każdy stan ustala własne zasady:
-
Teksas: Obecny rekordzista. Na odcinku SH 130 można legalnie pędzić 85 mph (ok. 137 km/h).
-
Zachód (m.in. Idaho, Nevada, Utah): Standardem na autostradach jest 80 mph (ok. 129 km/h).
-
Większość stanów: Najczęściej spotkamy ograniczenia w przedziale 65–75 mph (ok. 105–121 km/h).
???????? Unia Europejska
Europa jest szybka, ale zróżnicowana:
-
Niemcy: Królowie prędkości. Na ponad 18 tys. km autostrad nie ma górnego limitu (obowiązuje zalecane 130 km/h).
-
Polska i Bułgaria: Mamy jedne z najwyższych limitów na świecie – 140 km/h.
-
Standard UE (m.in. Francja, Włochy, Austria): Najczęściej 130 km/h.
-
Hiszpania, Belgia: Nieco wolniej – 120 km/h.
-
Wielka Brytania: Konserwatywne 70 mph, czyli ok. 112 km/h.
???? Azja (na przykładzie Japonii)
Tu dominuje ostrożność:
-
Japonia: Przez lata standardem było 100 km/h. Dopiero niedawno na wybranych, nowoczesnych odcinkach (np. Shin-Tōmei) podniesiono limit do 120 km/h.
-
Chiny: Maksymalnie 120 km/h.
Wolność czy bezpieczeństwo? Spór o sens ograniczeń
Idea zniesienia limitów prędkości, nad którą debatuje Arizona, to coś więcej niż tylko zmiana przepisów – to starcie dwóch filozofii. Zwolennicy ustawy RAPID, powołując się na przykład Montany z lat 90. (gdzie po zniesieniu limitów liczba ofiar wcale nie wzrosła drastycznie), twierdzą, że kierowcy naturalnie dostosowują prędkość do warunków. Jest to tzw. "teoria 85. percentyla" – większość ludzi instynktownie jedzie z prędkością, która jest bezpieczna, niezależnie od tego, co mówi znak. Znakowanie dróg "na wyrost" powoduje jedynie frustrację i brak szacunku do prawa.
Z drugiej strony stoi twarda fizyka i inżynieria bezpieczeństwa. Przeciwnicy zmian wskazują, że w przypadku kolizji przy prędkościach rzędu 160-200 km/h systemy bezpieczeństwa w autach stają się bezradne. Niemiecki model, na który powołują się Amerykanie, ma też drugie dno. W Niemczech brak limitu wiąże się z ogromną odpowiedzialnością: jeśli jedziesz powyżej zalecanych 130 km/h i bierzesz udział w wypadku (nawet nie z Twojej winy), ubezpieczyciel może uznać Cię za współwinnego, bo "jadąc wolniej, mógłbyś uniknąć zdarzenia".
Czy Arizona stanie się amerykańskim rajem dla fanów motoryzacji, czy poligonem doświadczalnym? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – dyskusja o tym, jak szybko powinniśmy jeździć, właśnie nabiera nowego tempa.
Jeśli jednak będziecie mieli kłopot na naszych, lokalnych, Polskich autostradach i ekspresówkach, zwłaszcza w okolicy Krakowa, pamiętajcie, że Gruszka pomoc drogowa zawsze wam pomoże! Zapraszamy do kontaktu.

